Bajki

"Burza jest czasem po prostu potrzebna", autor: Urszula Jurgiel

W misiowej krainie nagle zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Może nie nieprzyjemnie, a przerażająco. Może nie przerażająco, a troszkę strasznie. Wiatr poprzewracał meble w ogrodach.  Strącił wazony stojące w oknach. Lekko poszarpał przechodniom parasolki. Błyskawice wystraszyły małe dzieci, które zamiast bawić się w piaskownicach i na zjeżdżalniach, zaczęły kurczowo trzymać się maminych spódnic i spodni.  Donośne grzmoty sprawiły, że wszystkie zwierzątka - zarówno te małe jak i te duże zaczęły szukać schronienia.

Misio Tomisio przymknął okno w swoim pokoju i poszedł odnaleźć mamę. Mimo iż był w domu i mógł czuć się bezpiecznie, zrobiło mu się nieswojo i nie miał ochoty być sam. Mama siedziała na kanapie i czytała książkę. Tomisio przysiadł na oparciu obok niej i nieśmiało przyznał się, że troszkę się boi. Te wszystkie grzmoty, błyski, podejrzane hałasy i podmuchy wiatru zdecydowanie nie przypadły mu do gustu. Mama Mamisia przytuliła go i powiedziała, że nie ma się czego obawiać. W końcu burze czy deszcze to zjawiska, które towarzyszą nam przez całe życie. Obecność burzy jest tak samo naturalna jak fakt, że w nocy jest ciemno czy, że latem jest gorąco.

– Mamo, czym właściwie różni się burza od deszczu? – Zapytał Tomisio.

– Deszcz to kropelki wody, które z nieba spadają na ziemię. Może ich spadać bardzo dużo i wtedy nazywamy je ulewą. Może ich spadać bardzo mało i wtedy nazywamy je kapuśniaczkiem. Burza  jest wtedy, gdy tym kroplom wody towarzyszą ogromne, ciemne chmury, błyskawice, grzmoty i wiatr. – Czyli wszystko to, czego tak bardzo bał się Tomiś. I inne dzieci. I zwierzątka. Te małe i te duże.

– A tata powiedział, że dziś w pracy będzie uczestniczyć w burzy mózgów. Czy to znaczy, że przewidział, że będzie burza? I że poza deszczem z nieba będą spadać... mózgi? – Zapytał zaniepokojony Tomiś. Mama uśmiechnęła się i przytuliła go jeszcze mocniej.

– Burza mózgów jest wtedy, gdy kilka osób spotyka się w celu rozwiązania jakiegoś problemu bądź stworzenia wyjątkowego pomysłu. Każda z osób dzieli się swoimi przemyśleniami, odbywa się dyskusja, której efektem jest wspaniałe rozwiązanie. Pracując w grupie często łatwiej jest znaleźć odpowiedzi na trudne pytania. Tak jak po burzy wychodzi słońce, tak w czasie burzy mózgów rodzą się piękne pomysły.

– Aha... a ciocia powiedziała, że idzie dziś spotkać się z koleżanką, która ma burzę włosów. Czy to znaczy, że przewidziała, że będzie burza? I że poza deszczem z nieba będą spadać... włosy?

– Mówimy o kimś, że ma burzę włosów, gdy ma ich bardzo dużo.  Mówi się tak także gdy są w artystycznym nieładzie. Tak jak twoje teraz – powiedziała Mamisia ze śmiechem czochrając kręcone futerko Tomisia.

– Aha... a dziadek wychodząc dziś na dworzec odebrać babcię powiedział, że szykuje się burza z piorunami. Czy to znaczy, że chociaż on przewidział burzę?

– Dziadek wiedział, że babcia będzie na niego zła, bo podczas jej pobytu w sanatorium zjadł wszystkie przetwory, które przygotowała na zimę – powiedziała Mamisia ze śmiechem. – Mniejszą kłótnię lub większą awanturę możemy nazwać burzą lub burzą z piorunami. Ale nie martw się, babcia była na to przygotowana i ukryła przed dziadkiem sporą część słoików więc nie będzie tak bardzo obrażona jak dziadkowi mogło się wydawać.

– Mamo, czemu aż tyle rzeczy można nazwać burzą?? - Zdziwił się Tomiś.

– Burze towarzyszą nam od wieków. Wzbudzają niepokój i fascynację. Są groźne i niebezpieczne, a zarazem piękne i zachwycające. Wiele rzeczy, które przydarzają nam się na co dzień porównujemy do zjawisk znanych nam w przyrodzie. Wiesz co wspólnego mają te wszystkie burze? Krótko trwają, narobią dużo hałasu i zawsze możemy mieć pewność, że jak się skończą znów zobaczymy słońce, a czasem nawet tęczę. Tak jak w przyrodzie tak i w życiu. Wspólne dyskusje prowadzą do kompromisów, poczochrane włosy zostają rozczesane, a kłótnie kończą się zgodą.

– Czyli można powiedzieć, że burza jest czasem po prostu potrzebna? – Zapytał Tomisio z zainteresowaniem.

– Tak, burza jest czasem po prostu potrzebna...