Bajki

"Elf Gustaw i Pierwsza Gwiazda", autor: Roman Momot

Elf Gustaw nie należał do grupy najbardziej pracowitych pomocników Świętego Mikołaja. Zamiast czytać na głos listy od tych bardzo grzecznych oraz tych mniej usłuchanych dzieci, wolał podkradać pierniczki z kuchni Pani Mikołajowej. W zeszłym roku zagrożono mu nawet, że jeśli nie zdąży w porę zapakować wszystkich prezentów do wyjazdu Świętego Mikołaja, to będzie za karę czyścić sierść i kopytka wszystkim reniferom ze świątecznego zaprzęgu. A była to żmudna praca. Zwierzęta te bowiem, pędząc przez ciemne niebo w mroźną grudniową noc, wyłapywały mnóstwo gwiezdnego pyłu, który ściśle przylegał do podkówek i do ich futra. Na szczęście dla Gustawa, przyszły mu wtedy z pomocą pozostałe elfy: część z nich przeczytała listy, kolejne zapakowały książki, rowery
i hulajnogi w ozdobny, błyszczący papier, a pozostałe dzielnie odpisywały na prośby dzieci. Pomocnicy jednak głośno obiecali, że był to ostatni raz, kiedy ratują Gucia z kłopotów.

            Niestety, leniwy Gustaw nie wyciągnął żadnych wniosków z zeszłorocznych przygotowań do Świąt i w tym roku również nie przejął się zbytnio swoją pracą. Na jego biurku piętrzył się stos
z pocztówkami od grzecznych chłopców i dziewczynek, upragnione podarunki wciąż nie były zapakowane w świąteczne bibułki. Gucio zamiast wziąć się do pracy, wolał wyjadać suszone śliwki ze spiżarni oraz opowiadać niestworzone historie wszystkim reniferom po kolei.

            W końcu nadszedł oczekiwany przez wszystkich dzień wigilii Bożego Narodzenia. Niestety, nie wszyscy wyczekiwali go równie mocno. Gustaw obudził się jeszcze przed wschodem słońca, licząc na to, że w parę godzin uda mu się nadrobić wszystkie zaległości. Przeczytawszy trzy pierwsze listy, wiedział już doskonale, że to niemożliwe. Podrapał się po swojej czuprynce, próbując znaleźć rozwiązanie w tej kłopotliwej sytuacji. Wiedział, że na pomoc pozostałych elfów nie mógł już liczyć,
a listów nie mógł ot tak wyrzucić, bo część dzieci nie dostałaby żadnych prezentów. Nagle aż podskoczył na swoim fotelu. Znalazł sposób, by uniknąć kary. Gustaw postanowił ukraść Pierwszą Gwiazdkę, która rozpoczyna Święta. Bez niej nie rozpocznie się żadna Wieczerza, żadna rodzinnie zaśpiewa wspólnie kolęd przy rozświetlonej blaskiem lampeczek choinki. Żadne dziecko nie rozpakuje też prezentu. Kradzież Pierwszej Gwiazdki nie była trudnym zadaniem. Wystarczyło wyciągnąć drabinę ze schowka Świętego Mikołaja i wdrapać się na niebo. Potem jednym szybkim ruchem chwycić Gwiazdkę za róg. Niewiele myśląc schował ją do słoiczka z migdałami, które służyły do dekorowania świątecznych pierników. Teraz, gdy Święta zostały odwołane, Gucio mógł spokojnie plotkować dalej z reniferami.

Na nieszczęście dla Gustawa, Pani Mikołajowa postanowiła tego dnia zrobić mleko migdałowe dla swojego męża. Wyciągnęła słoik ze spiżarni i otworzyła wieczko. Pierwsza Gwiazda wyskoczyła
z pojemnika i rozbłysnęła blaskiem tak silnym, że wszystkie elfy i renifery przybiegły do spiżarni sprawdzić, co też się tam stało. Zjawił się również i Święty Mikołaj, który domyślając się, jaka przygoda spotkała Gwiazdę, pokręcił tylko głową, chwycił ją swoimi rękoma i zawiesił ją na swoje miejsce. Następnie, przy pomocy elfów, spakował wszystkie prezenty do worka, zaprzągł renifery
 i ruszył w coroczną podróż uszczęśliwiając dzieci. Święta właśnie się rozpoczęły. A Gustaw? Gustaw
w końcu przyznał się, że ta praca nie jest dla niego. Złożył wypowiedzenie i zdecydował, że stworzy gazetę plotkarską specjalnie dla reniferów.