Bajki

"Świąteczna pułapka", autor: Joanna Machna

Mikołajki. Jedyny dzień w roku, gdy przy odrobinie szczęścia na własne oczy można zobaczyć sędziwego jegomościa w czerwonym stroju.
„Szkoda, że taka okazja zdarza się tylko raz w roku. A gdyby tak schwytać Mikołaja i mieć tego brodatego pana tylko dla siebie przez cały rok?” Dziewczynka aż przyklasnęła w ręce z radości. Bo oto wpadła na genialny pomysł co zrobić, aby mikołajki mieć każdego dnia, a nie tylko 6 grudnia.

Pomysł pomysłem, ale nie od dziś wiadomo, że Mikołaj tylko wygląda na leciwego staruszka, a tak naprawdę jest wyjątkowo sprytny i nieuchwytny.„Wygląda na to, ze potrzebuję pomocy” - stwierdziła dziewczynka i wybrała się przed dom na poszukiwania wspólników.

Granatowe niebo rozświetlone było milionem mrugających Gwiazd, wyglądających niczym mieniące się koraliki na wieczorowej sukni:
- „Hej, Gwiazdeczki, śpicie? Mam do Was wielką prośbę: wystarczy, że na chwilkę zgaśniecie, ciemna noc okryje świat, a wtedy ja znienacka złapię nic nie spodziewającego się Mikołaja.” Gwiazdy zaskoczone propozycją dziewczynki mocniej rozbłysły, a potem chórem odpowiedziały:
- „Nic z tego, maleńka. To się nie uda, gdyż na przodzie mikołajowego zaprzęgu leci Rudolf czerwononosy. A jak wiesz ma on magiczny nos, które oświetla Mikołajowi drogę. Na nic więc nasze gaśnięcie...”
- „Trudno, poszukam kogoś innego” - wzruszyła ramionami dziewczynka i poszła dalej.

Przed domem leżał...Śnieg. Wielka biała, puchata kołderka idealna do zatrzymania Mikołaja. „Tak, to jest to!”- wykrzyknęła dziewczynka i przedstawiła Śniegowi swoją propozycję. A On tylko się wesoło roześmiał:
-„ Dziewczynko jak mam zastawić pułapkę na Mikołaja? Wiesz przecież, że ów brodacza grzeje miłość do dzieci i jest najcieplejszą osobą na świecie! Pułapka się nie uda, bo na Mikołaju w oka mgnieniu cały śnieg stopnieje!”
Dziewczynka westchnęła ciężko. Czy nikt nie zechce mi pomóc? W takim razie wracam do domu. Może tam znajdę sojuszników”.

W domu panował wyjątkowy spokój.  Skarpety udekorowane kolorowymi wstążkami grzecznie wisiały przymocowane do kominka. Dziewczynka nie marnując czasu przemówiła do zawiązanych na skarpetach Wstążeczek:
-”Przepraszam bardzo, ale potrzebuję Was, aby złapać Mikołaja. Musicie oplątać Mikołaja najciaśniej jak tylko umiecie, a potem zrobić mnóstwo pętelek, supełków i kokardek„
Wśród tasiemek podniósł się gwar. Zaczęły szeleścić między sobą, aż w końcu najpiękniejsza i najgrubsza Wstążka przemówiła z wyższością:
- „Moje drogie dziecko, co też Ci przyszło do głowy? Jak to mamy związać Mikołaja? Wiesz, że Mikołaj z pomocą elfów cały rok pakuje prezenty dla dzieci. Dzień i noc wiąże kokardki, przycina tasiemki, rozwiązuje niesforne supełki na wstążeczkach. Ma ogromną wprawę i wyćwiczone dłonie. Gdybyśmy my Wstążki go oplątały w mig by się uwolnił. A teraz nie przeszkadzaj, bo chcemy się trochę zdrzemnąć. Musimy wyglądać dostojnie i elegancko, a brak snu sprawia, że wyglądamy na pomięte.”

Dziewczynka czuła się zawiedziona. Wydawało jej się, że szybko i łatwo znajdzie chętnych do pomocy w schwytaniu brodatego świętego. A tu bęc!  Wszyscy odmawiają. Dlaczego?
Nagle wydawało jej się, że coś słyszy. Wyglądało na sapanie, ale przecież wokoło nie było nikogo. Odgłos stawał się coraz wyraźniejszy, na tyle że mogła rozpoznać skąd pochodzi. Z kominka!
-„Tak się składa, że słyszałem o Twoim zamiarze złapania Mikołaja.  Stary już jestem, nie jedno widziałem i przeżyłem, ale nigdy nie spotkałem się z tym, aby dziecko chciało porwać Mikołaja. Do stu drewienek! Co to za pomysł!?
- „Och Kominku! Widzisz ja....  chcę mieć Mikołaja tylko dla siebie! Niech tylko mnie przynosi najlepsze prezenty i zabierze w podniebną podróż saniami! Po co mu odwiedzać inne dzieci? Nie wszystkie zasługują na podarek! - gorączkowym głosem mówiła dziewczynka. Kominkowi nie spodobały się jej słowa. Sapnął tak mocno, że aż drobinki popiołu uniosły się w powietrze:
- „Nie można myśleć tylko o sobie. Co by było, gdybyś schwytała Mikołaja? Byłby on na pewno bardzo smutny, że nie może odwiedzić wszystkich dzieci, od których otrzymał listy z prośbą o prezenty. A dzieci byłyby rozczarowane, gdyż mimo że były grzeczne przez cały rok to Mikołaj o nich zapomniał. Jak by wyglądał taki świat? Jaki sens miałoby wówczas Boże Narodzenie?”

Dziewczynka zawstydziła się. W głębi serca wiedziała teraz, że kominek dobrze mówi. Nie można złapać Mikołaja, gdyż jest on ukochanym świętym wszystkich dzieci na całym świecie. Wszystkich! Nie tylko jej.
A Wy? Czy dalej macie ochotę łapać Mikołaja? Jeśli tak, to próbujcie. A jeśli  nie, to tak jak dziewczynka zmykajcie spać. Może rankiem będzie czekać na Was pięknie zapakowany i obsypany srebrnym pyłem, wymarzony podarek.