Bajki

"Warto uwierzyć", autor: Izabela Rzepecka

Sztuczna broda, brzuch wypchany…To Mikołaj nasz kochany?!

Jeden dzisiaj był w przedszkolu, drugi śpiewał coś w Opolu,

trzeci na stacji tankował, więc gdzie renifery schował?

Potem sobie zjadł hot-doga. Wspomniał, że benzyna droga.

 

To nie mieści mi się w głowie – nawet dziecko Wam tak powie.

Mikołajów cały rój! Każdy miał czerwony strój.

 

Zastanawiał się też Janek: co jest tak naprawdę grane?

„W Mikołaja już nie wierzę!” - rzekł w wigilijną wieczerzę.

„Po co list adresowałem,  do Laponii go wysłałem?

Chciałem rower, sanki nowe. Marzeń miałem pełną głowę.

Dołączyłem też rysunki, by zobaczył te sprawunki”

 

W smutnej nieco atmosferze rozpoczęli więc wieczerzę:

Janek, mama, tata, babcia, stara suczka babci: Gapcia.

 

Gdy łamali się opłatkiem, chłopiec zerkał wciąż ukradkiem

na podłogę pod choinkę, patrzył na nią dłuższą chwilkę.

A prezentów wciąż nie było… Tak się jednak nie skończyło!

 

Tata coś zaintonował, bo w kolędach się lubował.

Wszyscy głośno już śpiewali, Gapci nie zauważali.

A ta stara, mądra psina, swym szczekaniem obwieściła,

że ktoś wchodzi do mieszkania. Wprosił się tu bez pukania!

 

Choć miał szatę z futrem białym, a na nosie okulary,

brodę do samego brzucha, uśmiech od ucha do ucha,

worek duży z prezentami i różnymi gadżetami,

to nasz Janek, bystra głowa, wiedział, kto się za tym chowa.

„To pan Marcin, sąsiad z dołu” - odszedł Janek już od stołu.

 

 „Czekaj mały, usiądź sobie, powiem coś ważnego Tobie!

Tak, nie jestem Mikołajem, ale misję od niego dostałem,

żeby prezent Ci dostarczyć, lecz czy jesteś tego warty?”

 

Mówiąc to otworzył worek, wyjął sanki i rowerek.

Mamie dał ładne perfumy, tacie do gitary struny.

Babcia sweterek dostała, Gapcia z piłką już brykała.

 

„Skąd pan wiedział co ja chciałem? Do Laponii list wysłałem

i nikomu nie mówiłem, o czym skrycie tak marzyłem”

 

„Drogi Janku,

bo Mikołaj jest zajęty. Pakuje wszystkie prezenty

dla dzieci ze świata całego chce zrobić tyle dobrego!

A potem te piękne prezenty trafiają na kontynenty

do pomocników Świętego. Przed sobą masz tu takiego”

 

To mówiąc wskazał na siebie.

„Reszta zależy od Ciebie

Czy na prezent zasługujesz?

Czy rodziców swych szanujesz?”

 

„On był grzeczny” – rzekła mama.

„Lecz nie wierzył w Mikołaja”.

 

Janek sąsiada poprosił, by Mikołaja przeprosił.

„Za rok znów do Laponii wyślę swoich życzeń pełną listę!”